14 grudnia 2014

Rozdział 3

        - Tony? - pyta mężczyzna, patrząc na mnie zaniepokojonym wzrokiem. Kiwa głową, ale najwyraźniej nie jest to odpowiedź na moje pytanie, bo po chwili dodaje:
 - Nie.
 - A...? - nie kończę, bo Logan mi przerywa, wychodząc z pokoju energicznym krokiem.
 - Zaraz wracam. Poczekaj tu.
       Chyba nie mam wyboru, bo po chwili słyszę szczęk zamka w drzwiach. Leniwie podnoszę się z krzesła, rozglądając się po pokoju. Wiem, że jestem tu uwięziona, ale pomimo to naciskam klamkę. Nic. Drzwi można otworzyć tylko za pomocą klucza, a nie sądzę, by zapasowy komplet znajdował się w którejś z szafek. Podchodzę do okna, ciągnąc palcami po chłodnej ścianie, aby poczuć w koniuszkach przyjemne mrowienie. Wpatruję się w horyzont, w którym przeważają szarości deszczowego nieba. Krople deszczu bębnią o szyby, a ja staram się nie myśleć o niczym. Jednak to niemożliwe. Próbuję skupić uwagę na ogrodzie rozciągającym się na terenie posiadłości, by odgonić od siebie bolesne wspomnienia. Powinnam zachwycać się tą piękną roślinnością, wyglądającą tajemniczo w deszczowe dni, ale ostre jak brzytwa wspomnienia przenikają do mojej świadomości. Opieram się o chłodną szybę, pozwalając falom smutku wpłynąć do umysłu. Tonę, bo nie mam już siły. Jestem zmęczona, chyba potrzebuję trochę popłakać. Pogoda zdaje się dostosowywać do mojego nastroju. Czuję, że powoli osuwam się na podłogę. Wkrótce siedzę przy grzejniku z podkurczonymi nogami, obejmując kolana.
       Po krótkim czasie ciepło grzejnika sprawia, że jest mi gorąco. Odsuwam się, przylegając do ściany, której temperatura jest niższa. Podnoszę rękę do twarzy, aby wytrzeć pozostałości po łzach. Na dłoni rozciąga się czarna smuga po makijażu, ale nie ma już ran po korze. Ewentualnie kilka zaróżowionych plam na ich miejscu, które świadczą o zagojonej skórze. Ktoś obmył i opatrzył moje skaleczenia, nie odczuwam bólu po upadku. Na ułamek sekundy w głowie pojawia mi się myśl, że kimkolwiek są ci ludzie, to naprawdę nie chcą mnie skrzywdzić. Jednak nadal nie czuję się tu bezpiecznie.
       Deszcz powoli ustaje, więc uchylam okno. Rześkie powietrze oczyszcza mi umysł. W szybie widzę własne odbicie. Rozmyty makijaż i lekko potargane włosy. Muszę doprowadzić się do porządku. Podnoszę plecak i kieruję się w stronę łazienki. Łazienka połączona z toaletą jest niewielka, wyłożona szarymi kafelkami o matowej fakturze. Wygląda całkiem zwyczajnie, ale to mnie niepokoi. Ta cała zwyczajność wprowadza mnie w fałszywe poczucie bezpieczeństwa, a ja muszę stąd uciec. Grzebię w plecaku w poszukiwaniu jakichś kosmetyków, które zazwyczaj noszę ze sobą. Mam wrażenie, że ktoś go przeszukiwał, ale chyba to nie powinno być dla mnie zaskoczeniem. Spoglądam w lustro, zaczerwienione oczy kontrastują z bladą cerą. Dostrzegam przyklejoną w rogu karteczkę z odręcznym pismem, która mówi, żebym się nie krępowała i korzystała z wszystkiego, co tu jest. Obmywam twarz, a woda przyjemnie chłodzi rozpalone od płaczu policzki. Odświeżam się pod prysznicem, chociaż czuję się tutaj trochę nieswojo. Wychodząc z kabiny, otulam ciało miękkim ręcznikiem. Przebieram się w te same ciuchy, bo innych nie mam. Na koniec rozczesuję włosy koloru czystego śniegu. Przed wyjściem jeszcze raz spoglądam w lustro, stwierdzając, że wyglądam o wiele lepiej.
       Znowu znajduję się w sypialni. Drzwi do gabinetu są otwarte, Logan jeszcze nie wrócił. Zostawiam plecak na fotelu, siadam obok łóżka. Do rąk biorę książki pozostawione na szafeczce. Przeglądam każdą po kolei, a mój wzrok przykuwa książka oprawiona w czarną skórę. Starty tytuł jest ledwo widoczny, ale potrafię się rozczytać. Mniemam, że jest to powieść kryminalna. I dobrze, w sumie lubię ten gatunek. W sumie lubię wiele gatunków, ale mniejsza o to. Przewracam w dłoniach strony, pochylając głowę, by poczuć zapach literatury. Otwieram powieść na pierwszej stronie i zatracam się w wymyślonym świecie.
       Delikatnie podskakuję, kiedy Logan wchodzi do pokoju. Speszona odkładam książkę na miejsce. Mężczyzna po nią sięga, otwierając na stronie, na której skończyłam czytać. Następnie wsuwa mi ją do rąk.
 - Możesz ją czytać, jak chcesz - mówi, uśmiechając się. Odwzajemniam ten uśmiech, przytulając książkę do siebie. Już mam kontynuować czytanie, kiedy nad sobą słyszę głos.
 - Ale najpierw coś zjesz, bo na pewno jesteś głodna.
       Kręcę przecząco głową, ale on tylko się śmieje i podnosi mnie z podłogi. Siadam na krześle, dzieli nas biurko zastawione talerzem kanapek, szklankami i piciem. Błądzę wzrokiem po ścianach, nadal trzymając książkę w rękach. Słyszę odgłos nalewania napoju do szklanki. Facet przysuwa talerz w moją stronę, sam jedząc jedną z kanapek.
 - Daj spokój, zjedz coś. Sam je robiłem i nie są takie złe... obsługa miała teraz wolne.
 - Obsługa? Nie jestem przyzwyczajona do obsługi - myślę i po chwili sobie uświadamiam, że wypowiedziałam to na głos.
 - A ja niestety tak - mówi Logan, popijając kanapkę sokiem pomarańczowym. W końcu głód ze mną wygrywa, a ja odkładam książkę na bok. Rzeczywiście kanapki nie są takie złe, wręcz przeciwnie.
       Kiedy jestem już najedzona, sięgam po szklankę wypełnioną sokiem. Wypijam połowę, a później nerwowo bawię się palcami. Kątem oka dostrzegam, że mężczyzna mi się przygląda. Ma zatroskaną minę i badawcze spojrzenie.
 - Kim jesteś? - pytam swobodnym tonem, podnosząc na niego wzrok. Słyszę ciche westchnięcie, a po chwili odpowiedź.
 - Lepiej oswój się z myślą, że tu zostaniesz. Mów mi Logan. Będę twoim opiekunem, kimś w rodzaju mentora.
 - Zostanę? Nie zamierzam tutaj zostawać...
 - Sue...
 - Czego ode mnie chcecie?! Nie zamierzam... - krzyczę piskliwym głosem.
 - Ale zostaniesz - przerywa mi stanowczym tonem, kończącym dyskusję na ten temat. Moja twarz przybiera oburzony wyraz. Chcę coś powiedzieć, ale nie wiem co. Milczę, mierząc wzrokiem Logana. Sięgam po książkę, otwierając ją na byle jakiej stronie. Chowam za nią twarz, udając, że czytam. Po chwili słyszę śmiech.
 - Czytasz do góry nogami? - pyta mężczyzna, śmiejąc się głośno. Obracam książkę, nadal się za nią kryjąc.
 - Chodź, pokażę ci coś, a później zaprowadzę cię do pokoju gościnnego. Twój jest w remoncie, nie spodziewaliśmy się ciebie w tym momencie.
 - Mój pokój? - pytam zaskoczona.
 - Mówiłem, abyś oswoiła się z myślą, że tu zostaniesz - odpowiada zupełnie poważnie, wstając z krzesła. Kiedy jest już przy drzwiach, ogląda się za siebie i skinięciem głowy daje mi znak, abym przyszła. Wstaję, ale najpierw wchodzę do sypialni po plecak z moimi rzeczami. Kiedy jestem już przy fotelu, moją uwagę przykuwają stosy papierów na stoliku. Na jednej kartce widnieje moje imię i nazwisko, więc z zaciekawieniem po nią sięgam.
 - Zostaw to.
       Z progu dobiega mnie głos Logana. Nie jest zły, chociaż w jego głosie wyczuwam nutę groźby. Podchodzi do stolika, zabierając papiery i zamykając je w szafie na klucz.
 - Tam jest coś o mnie. Chcę to przeczytać.
 - Owszem, jest, ale nieprzeznaczone dla twoich oczu - odpowiada zjadliwym tonem, chowając klucze do kieszeni. Patrzę na niego wyczekującym wzrokiem, ale on nie czuje się zmieszany. Popycha mnie w stronę wyjścia, lecz ja nadal stoję.
 - Sue, wychodzimy stąd. Nie próbuj walczyć, masz zbyt mało siły.
       Jego głos w jakiś sposób zmusza mnie do posłuchania się. Może po prostu ma rację, chociaż niechętnie to przyznaję. Wywracam oczami i kieruję się w stronę wyjścia. Logan idzie za mną.
 - To schowanie się pod łóżkiem było sprytne. Klasyczne, ale sprytne - mówi z szczerym podziwem. - Bardziej przypuszczałem, że schowałaś się w szafie, bo była niedomknięta. Najwidoczniej wcześniej nie zwróciłem na to uwagi. Chociaż lepiej, żebyś nie marnowała czasu na ucieczki, bo i tak cię znajdziemy.
       Obracam się w jego stronę, a na jego twarzy dostrzegam uśmiech. Droczy się ze mną, ale też mówi to wszystko na poważnie.
 - Może kiedyś mi się uda.
 - Może kiedyś nie będziesz chciała uciekać.
 - Czemu?
 - Bo zrozumiesz, że próbujemy cię chronić.
       Schodzimy po schodach jedno piętro w dół. Uścisk na ramieniu nie jest mocny, ale próbuję zabrać rękę. Z powodzeniem. Stoimy przed ogromnymi drzwiami z drewna, które znajdują się na końcu holu.
 - Przed czym? - dopiero teraz zadaję nurtujące mnie pytanie, ale nie słyszę odpowiedzi. Logan otwiera drzwi, naciskając złotą klamkę w kształcie księżyca. Daje znak ręką, abym weszła do środka. Niepewnie przekraczam próg, nie wiedząc co się za nim znajduje. Widok zaparłby dech w piersiach każdemu. Nawet ci, którzy nie czytają literatury, chcieliby się tu znaleźć. Przede mną rozciągają się rzędy półek z książkami wszelkiego rodzaju. To największa biblioteka, jaką kiedykolwiek widziałam! Tuż przy wejściu znajduje się biurko bibliotekarza, za którym siedzi miedzianowłosa kobieta. Uśmiecha się do mnie, ale co chwilę zerka na Logana ukradkowym spojrzeniem. Jest tu cicho i magicznie. W powietrzu unosi się zapach ksiąg. Wysokie półki sięgają aż do sufitu. Gdzieniegdzie znajdują się drabiny na kółkach, zupełnie jak w filmie.
 - Mam nadzieję, że to będzie kolejny powód, dlaczego miałabyś nie uciekać. -  Z zachwytu wyrywa mnie głos mojego mentora, który wręcza mi kartę biblioteczną. Czerń karty kontrastuje z bielą księżyca, który na niej widnieje.
 - Będę mogła tu przychodzić, kiedy chcę?
 - Niezupełnie. Jeszcze nie masz przywileju samodzielnego przemieszczania się po ośrodku. - Widząc moją minę, dodaje:
 - Dopóki upewnię się, że nie próbujesz uciekać na każdym kroku.
       Z rozdrażnieniem chowam kartę do kieszeni, wychodząc na korytarz z moim opiekunem. Idziemy opustoszałym korytarzem, aby zatrzymać się przed windą. Zjeżdżamy w dół, stojąc w jasnej kabinie, kiedy dzwonek telefonu zagłusza ciszę. Dzwonek mojego telefonu. Wystrzeliwuję jak rakieta w stronę mężczyzny, ale on już zdążył przygnieść mnie do ściany. Drugą ręką sięga po telefon, przykładając go do ucha.
 - Halo?
                                                           

     
     

9 komentarzy:

  1. Dobrze wiesz jak pisać. Rozdziały kończysz w trakcie jakiegoś zdarzenia, które jest ważne. Tym samym dajesz czytelnikom chęć powrotu tutaj, do kolejnego rozdziału, ponieważ nie wiemy co będzie dalej i nie łatwo się domyślić :) Super! oby tak dalej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Szybko następny :c

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki za info. Wchodzę tu codziennie i patrzę czy dodałaś kolejny rozdział. Bardzo ciekawi mnie co będzie dalej. :)
    Mam nadzieję, że kolejny rozdział dodasz szybciutko / Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny! :* czekam na nexta <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobre, ale krótkie :/ czekam na dalszą część :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Wypełniłem ankietę! :) Piękny blog i ciekawy motyw z kursorem ;d
    Wejdź na mojego bloga (kliknij w tekst)

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny rozdział! czekam na dalszy ciąg wydarzeń. :D

    OdpowiedzUsuń
  8. pięknie piszesz życzę weny aby było tak dalej i najszybciej :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Suuupperrr! wszystkie trzy rozdziały przeczytałam niemal na jednym wdechu! więcej! więcej! więcej! :D

    OdpowiedzUsuń

...