11 listopada 2014

Rozdział 2

       Obudziłam się w obcym mi pokoju. Okna zasłonięte ciemnogranatowymi roletami ograniczają dopływ światła. Zegarek znajdujący się na szafeczce obok łóżka mówi mi, że jest południe. Pościel o tym samym odcieniu, co rolety, pachnie lawendą. Upajam się tym zapachem, próbując powstrzymać łzy napływające mi do oczu. Czytając książki, zauważyłam, że bohaterowie budzący się w obcym miejscu dopiero po upływie czasu przypominają sobie, co się wydarzyło. Jednak ja pamiętam wszystko.
       Chyba podświadomie obwiniam się za wydarzenia poprzedniego wieczoru. Nie czuję się zbyt dobrze. Wen mogłaby przeżyć, gdybym od razu oddała się w ręce porywaczy. Nie mam pewności, jak z Andy'm, bo to się stało przed moim przybyciem. Działałam instynktownie, ale pomimo to...
       Złapali Ethan'a i Cooper'a.
       Ethan!
       Na myśl o moim przyjacielu gwałtownie podnoszę się do pozycji siedzącej, aż czuję zawroty w głowie. Ukrywam twarz w chłodnych dłoniach, czekając na całkowite zniknięcie zamroczenia. Martwię się o Ethan'a. Zrobił dla mnie wiele, i nie chodzi mi tylko o wczoraj. Zawsze mogłam na niego liczyć. Nawet w tak trudnej sytuacji mnie nie zawiódł. Cooper też. Czy naprawdę odwieźli ich bezpiecznie do domu? Muszę się tego dowiedzieć, ale najpierw powinnam się stąd wydostać.
       Rozglądam się po nowoczesnym i eleganckim pokoju. Po prawej stronie znajdują się drzwi, kolejne są na drugim końcu pokoju, naprzeciwko łóżka. Zgaduję, że za nimi jest łazienka, sądząc po fakcie, że wyposażone są w wywietrzniki na dole. Po obu stronach łoża znajdują się małe szafeczki zastawione rozmaitymi rzeczami, w tym książkami. Mam ochotę wziąć je do rąk i przeglądnąć, ale teraz nie mam na to czasu. Szafa połączona z biblioteczką zajmuje całą długość ściany. Czarny fotel wydaje się być idealnym miejscem do czytania książek, tym bardziej, że stoi tam lampa. Tak właściwie to moim zdaniem każde miejsce nadaje się do pogrążenia się w literackim świecie. Nieopodal fotela, na kwadratowym stoliczku, leżą stosy papierów. Meble wykonane z jasnego drewna kontrastują z ciemnymi ścianami o kolorze granatu. Wstaję, aby wyjrzeć przez okno i zorientować się w terenie. Moje bose stopy natrafiają na miękki dywanik. Rozglądam się za butami i znajduję je przy szafie. W obuwiu moje kroki wydają cichy stukot na jasnych panelach. Podchodzę do okna, jednak odgłos kroków w drugim pomieszczeniu mnie płoszy. Stoję w bezruchu, szukając jakiejś kryjówki.
       Odgłos naciskanej klamki. Spanikowana wczołguję się pod łóżko. Drzwi się otwierają, staram się opanować oddech. Widzę czarne, męskie obuwie, które na chwilę przystają. Mężczyzna cicho się śmieje, zmierzając w stronę szafy. Stoi tyłem do mnie, więc wychodzę z kryjówki, biegnąc ku drzwiom. Niestety obejrzałam się za siebie, by ujrzeć intruza, co mnie spowolniło. Staram się nadrobić czas, zatrzaskując za sobą drzwi. Następne pomieszczenie to gabinet połączony z salonikiem. Nie przyglądam mu się dłużej, tylko rzucam się w kierunku kolejnych drzwi. Słyszę za sobą wołanie, abym się zatrzymała. Nie jestem taka głupia, by posłuchać. Wybiegam na korytarz i instynktownie skręcam w prawo. Na szczęście są tu schody. Zbiegam po nich, potykając się o własne nogi. W ostatniej chwili chwytam barierkę, by uchronić siebie od upadku z wysokości. Budynek jest z pewnością wielki, ale w końcu dostrzegam drzwi wyjściowe, a obok nich coś w stylu recepcji. Mam ochotę krzyczeć, wołać o pomoc, ale wiem, że nikt mnie nie uratuje. Zresztą nikogo tu nie ma, chociażby recepcjonistki. Ponagla mnie tupot stóp zbiegających po schodach, więc mknę na zewnątrz. Moim oczom ukazuje się ogromny ogród pełen alejek. Widać, że ktoś go regularnie pielęgnuje. Na samym końcu głównej drogi widzę żelazną bramę, której strzegą strażnicy. Nie uda mi się stąd uciec. Nie dzisiaj. Serce zaczyna mi coraz mocniej bić, mój oddech jest nieumiarkowany, kiedy schodzę do ogrodu. To nie wina biegu. Popadam w histerię.
       Obracam się w stronę budynku. Przede mną stoi czarnowłosy. Odskakuję od niego i podnoszę z ziemi kamień w nadziei, że posłuży mi jako narzędzie obronne.
 - Wyrzuć go - mówi stanowczo mężczyzna, ale ja nadal stoję z uniesioną ręką.
 - Powiedziałem: wyrzuć go. Nikt nie chce ci zrobić krzywdy, nie po to tak trudziliśmy się ze schwytaniem ciebie.
       Nadal stoję nieruchomo, zaciskając palce na zimnym kamieniu. Z przymrużonymi powiekami wpatruję się w niego, mierząc go wzrokiem.
 - No dalej, Sue. Jakoś się dogadamy.
 - Nie sądzę - odpowiadam drżącym głosem. Mężczyzna wzdycha, sięgając do kieszeni, z której wyjmuje strzykawkę. To mnie dekoncentruje, powoli opuszczam rękę, chociaż nadal trzymam kamień. Facet ma niezły refleks, bo w mgnieniu oka mi go wyrywa, rzucając go ze świstem. Nie słyszę upadku, więc musiał polecieć daleko. Nie mam teraz żadnej broni.
 - Pójdziesz ze mną spokojnie do środka czy mam ci pomóc? - pyta mnie, obracając w palcach środek uspokajający. Przełykam ślinę i w milczeniu kiwam głową. W jego oczach dostrzegam blask triumfu.
 - Nie lubisz strzykawek,co? - Prowadzi mnie do środka, trzymając za ramię.
 - Nie lubię, jak ktoś mnie porywa i grozi uśpieniem - odpowiadam zjadliwie, co tylko wywołuje śmiech u mojego towarzysza.
      Po pokonaniu schodów wchodzimy do głównego holu. Spoglądam w stronę recepcji. Nie wiem, czy widok osoby, która za nią siedzi, powinien mnie zaskoczyć. Otóż siedzi tam kobieta, która prawie mnie przejechała. Kobieta, która zaoferowała mi podwózkę; próbowała zmyć mój znak, po czym zadzwoniła do kogoś, rozmawiając przyciszonym głosem o MNIE. Przystaję w miejscu, patrząc na nią. Na jej twarzy nie dostrzegam zdziwienia, lecz promienny uśmiech.
 - Logan, miałam ci to przekazać - mówi, wyciągając do przodu ręce ze stosem papierów. Jej wzrok utkwiony jest w punkcie za mną.
 - Dzięki, Clove - odpowiada czarnowłosy, przeglądając kartki. Musiał mnie puścić, aby wykonać tę czynność. Teraz wiem, jak ma na imię. Spoglądam na zegarek Logan'a, ale nic nie mogę z niego odczytać. Popycha mnie lekko w stronę schodów, a ja posłusznie idę.
       Docieramy do gabinetu, któremu nie zdążyłam się przyglądnąć podczas ucieczki. Jest elegancki. Czarne meble i biała ściana kontrastują ze sobą. Moja uwagę przykuwa biurko, na którym leży mój telefon. Wcześniej nie zorientowałam się, że nie mam go w kieszeni. Kiedy Logan znika za drzwiami sypialni, by najprawdopodobniej odłożyć papiery, ja zabieram moją komórkę. Mam wiadomość, która została wysłana wczoraj zaraz po mojej ucieczce, a brzmi ona tak:
   Od: nieznajomy
 Wiesz, że i tak Cię znajdę.
                                  Tony
       Kiedy zastanawiam się, czy mu odpisać, przychodzi kolejna wiadomość. Od Ethan'a! Wyświetlam ją, jednak ktoś zabiera telefon z mojej ręki. Z wyrzutem patrzę na Logan'a, próbując odzyskać własność, jednak bez powodzenia. Walka zakończyła się na tym, że wylądowałam na krześle. Mężczyzna bez większego wysiłku mnie tam umieścił.
 - Czego ode mnie chcesz? - pytam gniewnym tonem, przeszywając go wzrokiem.
 - Na razie zadowolę się tym, że przestaniesz uciekać - odpowiada całkiem poważnie i spokojnie, siadając za biurkiem, naprzeciwko mnie. Wpatruje się we mnie, a ja bawię się palcami.
 - Nie chcesz o nic więcej zapytać? - Jego wzrok przeszywa mnie niczym rentgen. Chyba próbuje wyczytać coś z wyrazu mojej twarzy. Mam mnóstwo pytań. Wcześniej też je miałam, ale nie na wszystkie usłyszałam odpowiedzi.
 - Wszyscy wydają się mnie znać. - Właściwie to nie jest pytanie, ale oczekuję odpowiedzi.
 - Bo cię znają - odpowiada, lekko rozbawiony.
 - Ja ich nie znam.
 - Ty ich nie pamiętasz.
       To mnie zmusiło do refleksji. Czy ja już tu kiedyś byłam? Czy znałam tych ludzi? Czemu nic nie pamiętam?
 - Co z Ethan'em i Cooper'em? - pytam. Nie udało mi się stąd uciec, ale może przynajmniej upewnię się, że moi przyjaciele są bezpieczni.
 - Zgodnie z umową odwieziono ich do domu. Uszło im to na sucho, jednak następnym razem poniosą konsekwencje...
       Wierzę mu. Nie wiem czemu, ale wierzę. Nawet w to, że ich odwieźli. Nie wiem, jakie pytanie zadać jako następne.
 - Może później dokończymy to małe przesłuchanie? Jesteś głodna?
 - Nie - odpowiadam szybko, ale burczenie brzucha mnie zdradza. Nie chcę nigdzie iść, boję się, że nie dokończymy tej rozmowy. - Naprawdę, nie trzeba. Nie chcę...
 - Na pewno - odpowiada, wyraźnie wątpiąc w moje słowa. Zanim zdąży wstać, pytam go:
 - Mogę mój telefon? I plecak?
 - Plecak tak. Telefon nie - mówi, wyciągając spod biurka plecak. Na mojej twarzy musiał zobaczyć oburzenie, bo po chwili dodaje:
 - Nie zdążyłem go przeglądnąć i odpowiednio zaprogramować. Na wypadek, gdyby cię szukali i w ogóle...
       Odwracam wzrok, bo nie chcę, aby widział moje zaszklone oczy. Nie znajdą mnie, nawet nie wiem, gdzie jestem. Uspokajam się, oddychając powoli. Mam jeszcze jedno pytanie, z resztą mogę trochę poczekać.
 - Jest tu Tony?
                                                                               .  .  .

     Już niejedna osoba mi mówiła, że fajnie byłoby, gdybym włączyła komentowanie. Włączyłam je, so.... LET'S GO! Komentujcie, udostępniajcie i co tylko chcecie. :>







       


26 komentarzy:

  1. Jestem ciekawa co bedzie dalej ^^ i ze zniecierpliwieniem czekam na następny rozdział :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  3. Super. Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału

    OdpowiedzUsuń
  4. SUPER TO JEST! :d

    OdpowiedzUsuń
  5. No naprawde dobry rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetne! Szybko pisz następny rozdział, już nie mogę się doczekać! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nawet dobry roździał widać że trochę wkładasz w to wysiłku aby tylko chęci do pracy Ci nie zbrakło :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedy następny? ;3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogę niczego obiecać, ale postaram się go dodać szybciej niż rozdział 2. ;3

      Usuń
  9. Świetne czekam na następny rozdział :3

    OdpowiedzUsuń
  10. wow na pewno z tego powstanie super ksiązka :) czekam na następny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetne! Czekam na kolejne rozdziały, a tymczasem zapraszam do siebie ----> http://evenstandup.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny, czekam z utęsknieniem na 3 rozdział

    OdpowiedzUsuń
  13. Dopiero zaczynam blogowanie ,ale uważam że opowiadanie jest świetne
    smerfinka.blogspot.com <--- zapraszam na opowiadania przepisy kulinarne i wszystko czego dusza zapragnie :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Kiedy kolejny rozdział?

    melania-blog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. "Jest tu Tony?" <33333333333 :D no po prostu zajebiste :D bardzo gładko się czyta, a akcja wciąga :D weny życze i do następnego :D <3

    OdpowiedzUsuń
  16. No i świetne! Kim jest ten Logan? Czego ona nie pamięta? Jak na razie dużo pytań, mało odpowiedzi. Dodaję do obserwacji - lubię takie opowiadania :)
    Wpadnij do mnie ;)
    http://zaprzysiezeni.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. W końcu dodałaś komentarze 👌 *przeczytałam* nareszcie :) haha, rozdział...rozdział jest naprawdę świetny! 😍
    Mam nadzieję, że rozdział jest napisany i niedługo zostanie dodany, albo przynajmniej jest w trakcie pisania.
    Mogłabyś dodać Syndrome Stockholm do muzyki ♫ *tak tylko mówię* ✌ ▽

    OdpowiedzUsuń
  18. Naprawdę jesten zaszokowana twoim talentem i pomyslem do pisania tego blogu. Jest na prawde swietny. Mam nadzieje ze kolejne rozdzialy bede kontrowersyjne,zagadkowe i będą sie pojawiac systematycznie :)
    Blog godzien udostepnienia :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Kiedy będzie następna część, nie mogę się doczekać?

    OdpowiedzUsuń

...